Niebezpiecznie zbliżam się do setki

Ponieważ skala wagi przekroczyła niebezpiecznie kreskę 98, czas zacząć trenować silną wolę. Bez radykalnych zmian typu głodówki czy nagłe zainteresowanie sportem, ale pierwsza decyzja już jest - 0 słodyczy do czasu do waga wkaże 70-tkę.

I nie wątpię że się uda, ale z pewnością nie będzie prosto. Bo to co najbardziej przyczyniło się do “wzrostu obwodu” to ciągłe podjadanie i jedzenie również wtedy gdy nie jest się głodnym (nie mówiąc już o kebabach i pizzach). Przyszedł czas na zdrowsze jedzenie i brak słodyczy.

To co najbardziej dokucza w obecnym stanie: “kurczące się” ubrania i brzuch jak piwosza (zupełnie jakby bym w zaawansowanej ciąży).

Jeden komentarz do “Niebezpiecznie zbliżam się do setki”

  1. grzegorz on 25 Jan 2007 at 22:31

    Testowy komentarz

Trackback this Post | Feed on comments to this Post

Skomentuj