Breakin All the Rules, Foolproof
Od ostatniej notki minęło kilka dni więc powstały pewne zaległości w skromnych opiniach filmowych. Zaczynamy więc:
Breakin All the Rules - “Młody mężczyzna, którego rzuca dziewczyna, postanawia napisać podręcznik o tym, jak radzić sobie w takich sytuacjach. Niespodziewanie jego poradnik staje się wielkim bestsellerem, a stosujący się do zawartych w nim zasad mężczyźni zaczynają masowo rozstawać się ze swoim przyjaciółkami.” - niestety nadaje się jedynie na niedziele popołudnie
Foolproof - “Głównymi bohaterami filmu są członkowie pewnego klubu, którzy dla zabawy wymyślają pomysły na brawurowe napady, jednak żadnego z nich nigdy nie wprowadzają w życie. Sprawy zaczynają się komplikować, kiedy o ich fantastycznych pomysłach dowiaduje się pewien niebezpieczny gangster, który postanawia nakłonić ich do prawdziwego napadu.” - chociaż z początku przypomina to Drużynę A to końcówka z tego filmu jest najlepsza. Ogólnie jednak nie wypada rewelacyjnie.
Antidotum (Unstoppable) - opisu nie przytaczam, gdyż uważam że jest to naprawdę dobry film sensacyjny, oglądałem go nie znając fabuły i nic na ten temat nie wiedząc i po raz pierwszy od wielu wielu filmów byłem pozytywnie zaskoczony, dobre kino akcji, nie tylko dlatego że gra w nim Wesley Snipes :)
Rybki z Ferajny - tutaj również spore zaskoczenie, film miałem od dobrych paru miesięcy aż wreszcie 3 dni temu zdecydowałem się obejrzeć tę “bajkę”, ciekawe dialogi (dobrze nawiązujące do naszego kraju/kultury). Jednym słowem: dobra rozrywka nie tylko dla dzieci.
Shape of Things - obejrzałem pierwsze 20 minut, później zabrakło samozaparcia.
Wariaci z Karaibów - nieco zwariowana komedia w jakich lubi grywać Steve Matrin (chociaż tutaj nie występuje). Polecam, dobrze czasem jednak trafić na śmieszną komedię.
